Prawo gospodarcze

 

man 875702 1280

Umowy pisze się na złe czasy, czyli jak zabezpieczyć się w umowach zawieranych podczas pandemii koronawirusa SARS-CoV-2.

Osoby zawierające umowy w czasach złych, czy inaczej mówiąc przełomowych, są w o tyle lepszej sytuacji, że mogą próbować zabezpieczyć się na przyszłość, na wypadek gdyby umowa miała nie zostać wykonana w całości.

Ich sytuacja jest o tyle inna, że wiedząc o zagrożeniu chorobą COVID-19 i jej wpływem na gospodarkę, nie będą mogły powoływać się na zmianę okoliczności bo ( szczególnie gdy są profesjonalnymi przedsiębiorcami ) powinny przewidzieć i wkalkulować w swoje ryzyko wszystkie czynniki, które mogą antycypować.

I można do tego podejść co najmniej dwojako. Albo wiedząc o zerwaniu łańcuch dostaw, czy o opóźnieniach w dostawach komponentów, zabezpieczamy się w umowie, podając jakie zdarzenia wpłyną na umowę w sposób jaki strony ustalą. Na przykład dojdzie do wydłużenia terminów, do wykonania zastępczego albo powstanie możliwości wypowiedzenia umowy czy jeszcze inny skutek.

Druga strona medalu może być taka, że biorąc pod uwagę ryzyko ograniczonych dostaw i innych przeszkód, strona ( powiedzmy, że za wyższą cenę, ale niekoniecznie ) zobowiąże się do świadczenia pomimo ryzyk. Musi wtedy skalkulować swoje ryzyko w nowych okolicznościach i mimo wszystko zdecydować się, że jest w stanie umowę w terminie wykonać. Nie będzie wtedy mogła zasłaniać się niespodziewanymi przeszkodami ( przynajmniej nie tymi które zaakceptuje i o których wie ).

W każdym razie należy wówczas jeszcze bardziej ostrożnie analizować całą umowę i wszystkie jej zapisy, które często strony doklejały wręcz do kontraktu, na zasadzie kopiuj- wklej, ze wzoru, często bez czytania. I nie myślały o tym co dane zapisy dotyczące siły wyższej i innych podobnych instytucji mogą znaczyć w chwili kryzysu.

Doświadczenie uczy też, ze błędem jest poprzestanie na jednej lekturze tekstu prawniczego, licząc na to, że rozumiemy jego znaczenie. Warto skonfrontować znaczenie poszczególnych słów z orzecznictwem sądowym na ten temat albo przekazać taki projekt albo założenia do nowej umowy prawnikowi obeznanemu w tworzeniu i analizowaniu umów. Niewielki koszt, a można ustrzec się daleko idących konsekwencji. Podpisać można wszystko, ale dobrze zdawać sobie sprawę co się podpisuje i do czego się zobowiązujemy tym samym.

 

 

document 428336 1280

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 może wpływać na umowy w obrocie gospodarczym.

 

Umowy już zawarte mogą nie być wykonywane z powołaniem się np. na siłę wyższą.

 

Należy wtedy przede wszystkim dokładnie taką umowę przejrzeć pod tym kątem tzn. czy zawiera zapisy dotyczące siły wyższej.

 

Mogą to być zarówno krótkie zapisy jak i bardzo rozbudowane paragrafy, mówiące po pierwsze co siłą wyższa jest według umowy i jakie są skutki wystąpienia takiego nieprzewidzianego zdarzenia. Może to być np. przesunięcie terminu o czas, kiedy siła wyższa blokuje możliwość wykonywania umowy.

 

Generalnie, jak zawsze, trzeba też wykazać co strony zrobiły, aby kontrakt mimo wszytko wypełnić.

 

Siłą wyższa to zdarzenie zewnętrzne i nieprzewidywalne, ale nawet obecna sytuacja z koronawirusem SARS-CoV-2 nie każdemu przeszkadza tak samo. Inaczej wpłynie na przedsiębiorę, który nie może zrealizować umowy bo komponenty są z zagranicznej fabryki, która jest zamknięta ( i nie da się ich zastąpić innymi ), a inaczej potraktujemy np. napisanie programu komputerowego przez konkretna osobę, która być może pracując z domu będzie w stanie to zrobić. I znowu: jeśli jednak nie, to my musimy wykazać dlaczego.

 

W pierwszej kolejności, jeśli umowa nie daje odpowiedzi jak strony powinny się zachować wobec siły wyższej, albo obie strony inaczej ją interpretują, należy podjąć negocjacje i wykazywać dobrą wolę, w celu doprowadzenia kontraktu do celu, nawet w sposób zmodyfikowany.

 

Jeżeli powstanie spór i strony nie dojdą do porozumienia, to powstaje problem, którym być może będzie musiał zająć się sąd.

 

Może to być wiele wariantów np. ktoś będzie żądał wykonania umowy lub zwrotu tego co dotychczas świadczył, a druga strona powoła się na to, że nie wykonała umowy bez swoje winy.

 

W niektórych przypadkach, szczególnie np. przy najmach lokali użytkowych można spróbować powołać się na nadzwyczajną zmianę okoliczności czyli klauzulę rebus sic stantibus ( art. 3571 k.c. ). Źródłem powstania zobowiązania musi tu być umowa, a zmiana stosunków pomiędzy stronami kontraktu mieć charakter nadzwyczajny. Zmiana ta niesie ze sobą nadmierną trudność w spełnieniu świadczenia lub grozi jednej ze stron rażącą stratą, czego strony zawierając umowę nie mogły przewidzieć

 

Nadzwyczajna zmiana musi być wyjątkowa, niespotykana, w normalnych stosunkach nie zdarzająca się.

 

Gdy jesteśmy pod ścianą, bo np. płacimy duży czynsz w lokalu, z którego nie możemy korzystać, a nasz wynajmujący nie chce się porozumieć i żąda całej kwoty, warto rozważyć skierowanie sprawy do sądu w trybie pilnym i w drodze zabezpieczenia roszczenia wnosić o zmianę umowy przez sąd, choćby poprzez radykalne obniżenie czynszu. Jest to do zrobienia, choć linia orzecznicza sądów w tej konkretnej sytuacji pandemii musi się dopiero wyklarować.

 

Poprzez "nadzwyczajną zmianę stosunków" rozumieć należy taki stan rzeczy, który zdarza się rzadko, a jednocześnie jest niezwykły, niebywały, wyjątkowy, normalnie niespotykany.

Przepis art. 3571 k.c. powinien znaleźć zastosowanie wówczas, gdy pewne zjawiska wywołują taką zmianę stosunków, która nie mieści się już w granicach owego zwykłego ryzyka.

 

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem