Mimo wysypu nowych środków dowodowych w postępowaniach w sądzie ( nagrania audio i video, smsy, zapisy rozmów z mediów takich jak facebook czy WhatsApp ) ciągle dominującym środkiem dowodowym w polskim sądzie jest świadek. Najlepiej naoczny czyli taki, który widział zdarzenie w jego trakcie bezpośrednio. Może to być świadek, któremu tylko ktoś opowiadał o przebiegu wypadków, albo np. taki któremu ktoś pokazał film nagrany komórką, następnie film ten został skasowany i nie może być dostarczony do sądu.

Świadkowie są rożni, ale bardzo często zdarza się, że świadków nie mamy w ogóle. Jest to bardzo niekorzystne, szczególnie gdy nasz przeciwnik ma swoich świadków – nawet jeśli są to np. jego żona i dzieci, albo pracownicy, czyli naszym zdaniem osoby niewiarygodne, to sąd nie pominie ich tylko na podstawie pokrewieństwa. Będą oni dowodem w sprawie, a sąd oceni ich prawdomówność. A mówiąc brutalnie, jeśli dobrze kłamią to mogą nas kosztować przegraną sprawę.

Dlatego tak ważne jest, aby mieć choć jednego świadka zeznającego na naszą korzyść. Jak go znaleźć? Przede wszystkim już np. zaraz po wypadku drogowym, pobiciu czy niewydaniu dziecka celem realizacji kontaktów z rodzicem - na miejscu powinniśmy wypytać ( albo sami, albo ktoś z naszych obecnych bliskich, jeśli jesteśmy w szoku po wypadku ) kto z obecnych widział przebieg wypadku i poprosić o podstawowe dane ( imię nazwisko, adres i telefon ).

Podobnie jeśli sami jesteśmy świadkiem, a chcemy pomóc podejdźmy do poszkodowanego i wręczmy mu karteczkę z naszymi danymi. Zdarza się, że ktoś podchodzi po wypadku, pyta czy wszystko ok, zapewnia nas, że wszystko widział i winę ponosi np. ktoś kto nas uderzył bez powodu, ale zaraz potem taki świadek odjeżdża, nie zostawiwszy swoich danych, a i my sami nie wpadliśmy na to żeby je uzyskać. Często jest to już świadek dla naszej sprawy stracony, bo jeśli nie przyjdzie do sądu zeznać, to jakby go nie było.

Jeśli już się tak stanie, że nie zadbamy o pozyskanie świadka na miejscu pozostaje działanie post factum. Ogłaszamy się wtedy na facebooku ( podajemy datę i miejsce, piszemy co się stało i prosimy, aby znajomi rozesłali to dalej- może akurat ktoś przejeżdżał i widział co się stało ).

Tradycjonalista może opublikować ogłoszenie w gazecie, ale to sprawdzi się raczej w mniejszych miejscowościach. Podobnie w małych społecznościach częściej skuteczne jest rozpytanie znajomych- puszczenie w obieg informacji, że szukamy świadków danego wypadku. Jest to zadziwiająco skuteczna metoda, szczególnie przy wypadkach samochodowych ( szczególnie w małych miejscowościach bardzo skuteczna ).

Jeszcze będąc na miejscu wypadku warto porobić zdjęcia, także numerom rejestracyjnym aut będących w okolicy – może po nich znajdziemy świadka, który na chwile zatrzymał się na poboczu. Jedno jest pewne- warto podjąć ten wysiłek i nie popełniać klasycznego błędu, polegającego na przekonaniu, że prawda sama się obroni. Tak przeważnie się nie dzieje.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem